Święci z osiołkiem

Święci z osiołkiem

Monika Poniatowska

Osiołek przedstawiony w Biblii, zapamiętany przez legendy i apokryfy musiał zrobić duże wrażenie na świętych. Sami chętnie interpretowali sceny biblijne z jego udziałem, ze szczególnym upodobaniem zaś Ojcowie Kościoła, co nakreślono w poprzednim podpunkcie. Byli także tacy, którzy w swoim życiu kierowali się „osiołkowym przykładem”. „Nie słyszałem o świętym, który nie lubiłby zwierząt, wręcz przeciwnie. Im bliżej Pana Boga, tym łatwiej zaprzyjaźnia się z nimi. Święci miłośnicy zwierząt niosą w sobie znamiona raju” przekonuje ojciec Knabit.

Patron zwierząt, czyli Święty Franciszek z Asyżu, miał dla osiołka wiele uznania. Zachowane źródła przekazują, jakoby to właśnie ten święty utrwalił obraz szopki Bożonarodzeniowej z udziałem „kłapoucha”. Był pionierem jeżeli chodzi o jasełka. Cytując za Tomaszem z Celano, Dzieciątko „zostało położone w żłobie i tak rozłożone na sianie w towarzystwie woła i osła”. Jak przekonuje ksiądz Stanisław Musiał, ta szopka została przeniesiona z kościoła do lasu, gdzie nad żłóbkiem została odprawiona Msza święta

Święty Franciszek nazwał osiołka swoim bratem. Osioł był jego wierzchowcem, często go dosiadał, udając się na wędrówki. Pewnego dnia, będąc w drodze Święty Franciszek został zatrzymany przez wystraszonego mieszkańca okolicznej wsi. Namawiał świętego, aby nie jechał dalej, ponieważ w pobliżu grasowała banda wygłodniałych wilków. Nadmienił, że mogą pożreć kłapoucha, łącznie z właścicielem. Na to odzywa się święty: „Nic złego nie zrobiłem wilkowi, żeby miał pożreć naszego braciszka osła”.

Święty Franciszek nawet przyrównał swoje ciało do osiołka: „Nigdy nie folgował ciału, dlatego nazywał je bratem osłem, jako że powinno ono być poddane pracowitym trudom, bite ostrymi biczami i marną strawą podtrzymywane przy życiu (…). Taka była w nim zgodność ducha z ciałem”. Wiele osób odczytuje jego słowa jako ukorzenie, zminimalizowanie ciała, zepchnięcie go na margines. Takiemu spojrzeniu przeciwstawia się ksiądz Jan Twardowski, uważał bowiem, że Święty Franciszek w tym stwierdzeniu „pochwalił je. Ciało jest praktyczne, potrzebne, niezbędne”. Ksiądz Twardowski tak rozumiał słowa Świętego Franciszka: „mówił, że mamy się modlić nie tylko o zbawienie duszy, ale i o zbawienie naszego ciała. Trzeba je uświęcać przez szlachetne myśli, czyste uczucia, żeby było naprawdę mądrym osłem, który prowadzi nas do Pana Boga. Bo do Boga nie niosą nas skrzydła aniołów, ale osioł naszego ciała”.

Święty Jose Maria Escriva uczynił z osiołka swoje hasło programowe. Tylko „kaczuszka” pojawia się obok „kłapouchego” w rękopisach Świętego. Co więcej, sam Escriva nazywał siebie osiołkiem, przynajmniej od 1931 roku mówił o sobie w jak najbardziej opryskliwej formie „parszywe oślisko”. „Jestem Twoim osiołkiem, Jezu (…). A ze swoim osiołkiem, o Boże Dzieciątko, zrób co zechcesz: jak psotne dzieci na ziemi, ciągnij mnie za uszy, chłoszcz mocno to oślisko, poganiaj je do biegu, jak Ci się spodoba… Chcę być Twoim osłem cierpliwym, pracowitym, wiernym… Oby Twój osiołek przezwyciężył swoją oślą zmysłowość, aby nie odpowiadał wierzganiem na ostrogi, aby z radością nosił ciężary, oby jego myśli, jego ryk i jego praca były przesycone Twoją miłością, wszystko dzięki tej Miłości”. Zapytany o przyczynę wyboru osiołka zwykł mawiać: „Obym zawsze był osiołkiem bożym, jego jucznym zwierzęciem i narzędziem pokoju (…)”, co więcej, widząc rzeźby z kłapouchami miał w zwyczaju je całować i pozdrawiać: „cześć braciszku”. Święty wielokrotnie zwraca się do Boga mówiąc o sobie jako o ośle: „O Jezu, pomóż, żeby Twój osiołek był bardzo hojny. W czynach, w czynach . A miód nie jest przeznaczony dla pyska osła i muszę zadowolić się życiem pełnym ruchu i bieganiny, kręcąc się cały dzień tu i tam. Niech będzie błogosławiona, niech będzie ukochana Wola Boga”.

W życiu Świętego Escrivy miało miejsce pewne wyjątkowe wydarzenie. Szatan atakując, kusił świętego prześmiewczo nazywając go osiołkiem. Święty poczuł, że jest to zła moc, ponieważ nazywał się kłapouchem tylko w modlitwie. Czuł, że złemu nie podoba się postawa jaką przyjął Święty, dlatego go upokarzał. Ale takie przeszkody tylko Go utwierdzały w wyborze: „Byłem przed Tobą jak juczne zwierzę, powtarzał, a obraz ten oprócz upokorzenia oznaczał także radość służenia Bogu. Radość na myśl, że osioł był tronem chwały Jezusa w Jerozolimie”. Escriva nazwał siebie osiołkiem dając początek ruchowi – Opus Dei: „Osiołek zdał sobie sprawę z tego, jak szlachetny i ogromny ciężar Pan, w swej niewytłumaczalnej szczodrości, złożył na jego grzbiecie. Tego dnia Pan założył Dzieło”. Escriva pisze też o postawie osła, o przyjęciu jego konkretnych cech, które są miłe Bogu w naszej drodze ku świętości: „Obyś nabył – chcesz je nabyć – cnót osiołka: jest pokorny, twardy i wytrwały w swojej pracy, uparty! Wierny, bardzo pewny swego kroku, silny i jeśli ma dobrego pana, wdzięczny i posłuszny”.

W wypowiedziach innych świętych pojawiają się skromne wzmianki o tym szarym zwierzęciu. Emanuje z nich zachwyt nad pokorą, nad oddaniem z jakim służył Bogu. I tak Święty Piotr Klaver zdaje się zazdrościć osiołkowi jego postawy życiowej, mówi z rozrzewnieniem: „Ciągle nie potrafię zachowywać się jak osioł. Jeżeli nie został nakarmiony – milczy. Jeżeli zapomniano o nim – milczy. Nigdy się nie skarży, bez względu na to, jak bardzo jest bity czy wykorzystywany, ponieważ ma oślą cierpliwość. Tak powinien postępować sługa Boży. Stoję zatem przed Tobą, Panie, jak osioł”.

Wtóruje mu Święty Ambroży nazywając osiołka „domownikiem Boga”: „Naucz się od domownika Boga nosić Chrystusa, ponieważ On Cię pierwej nosił, gdy jako pasterz przyniósł z powrotem zbłąkaną owieczkę. Naucz się chętnie podawać mu grzbietowego ducha. Naucz się być pod Chrystusem, abyś mógł ponad świat się wynieść”.

Szacunkiem otaczał osiołka Święty Tomasz Morus. Świadczy o tym scena, która miała miejsce w czasach studenckich. Wszedł kiedyś spóźniony na zajęcia z zoologii, profesor wprowadził ucznia w temat mówiąc, że mowa jest o ośle. Na to Święty odpowiedział: „Ja tego osła wolę wysłuchać stojąc”.

Święty Papież Celestyn V, jeszcze jako Pietro del Murrone, wjechał na ośle na miejsce ogłoszenia go papieżem. Był to XIII w., okres słabości papiestwa, a umocnienia władzy świeckiej. Karol II Andegaweński zażyczył sobie, aby ceremonia dokonała się w jego posiadłościach. I ten wjazd na osiołku, symbol wielkiej prostoty, zdaje się być wyniesieniem ponad świat materii. Sam święty był uosobieniem pokory. Skromny, zatopiony w modlitwie mnich nie umiał się odnaleźć na tak zaszczytnym miejscu. Wjazd na osiołku to prezentacja jego nastawienia do życia. Według  Forestner, osioł symbolizuje też tych, którzy żyją z dala od ludzkiego zgiełku i wolni od wszelakich spraw ziemskich służą Bogu.

cdn…