Religijne legendy o ośle

Religijne legendy o ośle

Monika Poniatowska

W tym artykule zostaną przedstawione opowieści, legendy, Apokryfy, a nawet hagiografie odwołujące się w swej treści do osiołka. 

Ewangelie pomijały uczestnictwo osiołka przy Narodzeniu Pańskim, Apokryfy natomiast zgodnie je eksponują. Wedle zapowiedzi Izajasza: „Wół rozpozna swego pana i osioł żłób swego właściciela. Izrael na niczym się nie zna, lud mój niczego nie rozumie”. Pierwsza ewangelia gruzińska podaje szczegóły wyprawy Świętej Rodziny do Betlejem: „Gdy Józef się obudził, powiedział Maryi słowa anioła, potem wsadził ją na oślicę, sam zaś wskazywał drogę i wyruszyli”.  Inne treści potwierdzające obecność osiołka, to chociażby Protoewangelia Jakuba: „I osiodłał osła i posadził ją”.

Druga Ewangelia Pseudo-Mateusza mimochodem wspomina o widzeniu Maryi, przez które popada w zmienne nastroje. Józef ją upomina, „Siedź i dobrze się trzymaj osła, a nie mów zbędnych słów”. Ten sam Apokryf relacjonuje: „Trzeciego dnia zaś po narodzeniu Pana, Maryja wyszła z jaskini i udała się do stajni. Tam złożyła Dzieciątko w żłobie, a wół i osioł przyklękając oddali mu pokłon. I wypełniło się to, co zostało powiedziane przez proroka Izajasza <Poznał wół Pana swego i osioł żłób Pana swego>, zwierzęta otoczyły Dzieciątko i wielbiły Je nieustannie”.

Świadomość tego, że osiołek był ze Świętą Rodziną, zostało odzwierciedlone w opowiadaniach, bajkach i legendach. Znana jest opowiastka o Aniele, który zrobił „konkurs” mający na celu wyłonienie zwierzęcego opiekuna Małego Jezusa. Zwierzęta się przechwalały, co mogą uczynić dla małego Boga. Lis deklarował, że będzie kradł kury, lew, że będzie zabijał prześladowców, a żaba, że będzie zjadać wszystkie muchy drażniące Świętą Rodzinę. Nieuczciwe, skore do przemocy zwierzęta, nie mogły służyć świętej sprawie. Wreszcie Anioł spytał osiołka i wołu, co one ofiarują Bogu. Te ze smutkiem odparły, że niestety nic nie mają, ale dadzą swoje ogonki, będą nimi odpędzać owady, a na swoich kopytkach będą nieść wyjątkowe Maleństwo. I tak oto osiołek stał się środkiem transportu i strażnikiem Świętej Rodziny. Nie krzyczał, nie zabijał, lecz pełnił cichą posługę

Święta Rodzina musiała uciekać przed krwawą zemstą króla Heroda. Pomógł im w tym oczywiście ich osioł. Legenda mówi, że pomocy odmówił koń, ponieważ był zbyt zajęty, za co został ukarany ciężką pracą. Osiołek natomiast z wielką radością pomógł Świętej Rodzinie. Podobno zarżał radośnie i posłusznie poddał Im swój grzbiet. Podczas wędrówki jego wierzch pokrył się ranami, jednak nie dał tego po sobie poznać, nie skarżył się na brak jedzenia. Robił wszystko, co w jego mocy aby pomóc uratować Dzieciątko. Legenda walońska mówi, że podczas karmienia Jezusa, mleko Maryi skapnęło na poraniony grzbiet zwierzęcia, co spowodowało natychmiastowe wyleczenie ran. Józef z radości nakreślił znak krzyża: „Znak krzyża spadł na grzbiet osła i pozostał na jego skórze. Co więcej, ten ciemny znak na grzbiecie, chroniący od wszelkich niebezpieczeństw, odziedziczyły osły we wszystkich kolejnych pokoleniach. Po wszystkie czasy osioł pozostał cierpliwy i skromny. Podczas wędrówki przez pustynię nauczył się żywić ostami i suchą karmą”.

Pojawiają się opowiadania, które rozwijają wydarzenia opisane w Biblii, wprowadzając czytelnika w świat legend i baśni. Nierzadko pojawiają się jako opowieści na kształt biografii czy pamiętnika osiołka. Są tam utrwalane historie apokryficzne, np. historia ucieczki Świętej Rodziny do Egiptu. Przykładem jest chociażby poniższa bajka, która opisuje rozmowę zwierząt w stajni. Koń, wielbłąd i wół spierają się o to, które z nich jest najwspanialsze. Przy okazji wyśmiewają się z małego, szarego osiołka. On im tak ripostuje:

„Wiem, że jestem niepokorny,

Mały, brzydki, niepozorny.

Taki szary, nieciekawy,

Pełen strachu i obawy.

Ani piękny ani silny,

Niezbyt mądry i omylny. 

Ale ja na swoim grzbiecie

Niosłem małe Boże Dziecię.

Pośpieszyłem mu z pomocą,

Kiedy z Matką ciemną nocą

Przed Herodem uciekali,

Bo się jego zemsty bali.

Do Egiptu w kraj daleki,

Wiozłem ich przez góry, rzeki.

Do pustyni i po piasku,

W świetle gwiazd i słońca blasku.

Czemu Syn Boga żywego

Wybrał mnie, tak mizernego?”

Interesujące zdarzenie opisuje Fizjolog, wczesnochrześcijański anonimowy tekst grecki: „Dwudziestego piątego dnia miesiąca Phamenoth po zachowaniu dzikiego osła można poznać, że oto następuje zrównanie dnia z nocą”. Ryk dzikiego osła uznawano za krzyk diabła, krzyk rozpaczy, ponieważ utracił władzę nad człowiekiem. Według Kobielusa, to zjawisko ma miejsce dwudziestego piątego marca. Ta data jest wyjątkowa w tradycji Kościoła, wtedy świętuje on Zwiastowanie Pańskie. Może szatan rozpacza dlatego, że Maryja powiedziała „tak” i dokonało się wcielenie, co samym oznacza koniec panowania grzechu na ziemi? 

Niektóre wydarzenia z życia świętych owiane są legendami, które opisują nadnaturalne zdarzenia, jakie miały miejsce dzięki ich wstawiennictwu. Nie jest szczególnym przypadkiem, że narzędziem cudu stawał się także i osiołek. 

Święty Gerard Majella odwiedzał swoich znajomych. Widząc ich rozpacz po śmierci ulubionego wierzchowca, postanawia im pomóc. Z Boską pomocą podniósł z ziemi martwe zwierzę jednym znakiem krzyża świętego. Mulica powstała energicznie i wesoło służyła swemu państwu przez wiele  lat. „Ożywienie muła” wymodlił również pewien rycerz u Świętej Foi. W drodze do Rzymu zwierzę niespodziewanie padło martwe. Napotkany wieśniak poradził przybyszowi modlitwę do Świętej Foi. I tak pan Bóg sprawił, że bogobojny rycerz odzyskał swojego nieocenionego pomocnika i mógł bez przeszkód dojechać do Świętego Miasta.

Niespotykanego opiekuna wymodlił swojemu osiołkowi Święty Saba, który jest znany z niezwykłego podejścia do zwierząt. Jak głosi legenda, pomógł pewnemu lwu pozbyć się bolesnego ciernia z łapy. Podobno zwierzę było tak wdzięczne, że spełniało każde pragnienie swojego dobroczyńcy. Święty poprosił drapieżnika, aby roztoczył opiekę nad  jego osiołkiem. Lew posłusznie prowadzał „kłapouchego” na pastwisko i czuwał nad jego bezpieczeństwem. Miał też troszczyć się o to, aby jego „długouchy podopieczny” miał dobrą wodę do picia i świeżą trawę

Malarze niejednokrotnie przedstawiają świętych z symbolem charakterystycznym dla nich. Oczywiście przy niektórych aureolach stoi i osiołek. To Święci: Bruno z Kwerfurtu – przedstawiany jako podróżnik na osiołku, Jan Chryzostom Złotousty – w towarzystwie osiołka, Leonard z Nobiliacum i Marceli mają w swoich totemach wołka i osiołka. Jednak najsłynniejszym świętym od osiołka jest Święty Antoni z Padwy. Toczył spór z pewnym heretykiem odnośnie obecności Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Heretyk wyśmiewał wiarę w to, że w zwykłym kawałku chleba może być Chrystus. Najróżniejsze argumenty padały po obydwu stronach sporu, każdy obstawał twardo przy swoim zdaniu. Heretyk wskazując na swojego osła zaproponował następujący eksperyment: „Ja na trzy dni zamknę moje zwierzę i zamęczę je głodem. Zaś po trzech dniach wyprowadzę je na oczach ludu i pokażę mu przygotowany obrok, a ty staniesz naprzeciwko z twoim, jak twierdzisz Ciałem Chrystusa. Jeśli wygłodniałe zwierzę pominie obrok, a pośpieszy oddać hołd swemu Bogu, to prawdziwie uwierzę wiarą katolicką”. Gdy nastał czas wyprowadzenia osła, Święty Antoni przemawiał do niego, ale nim skończył swoją przemowę, zwierzę minęło obrok i uklęknęło przed Najświętszym Sakramentem. Heretyk się nawrócił, a poganie i niewierzący zostali upokorzeni. To spektakularne wydarzenie, nie było jednak jedynym przykładem, gdzie osioł okazał się sługą Bożym. Chodzi o Świętego Wincentego Ferrariusza, dominikanina żyjącego w wielkim ubóstwie, często podróżującego i nawracającego niewierzących. Ów Święty pewnego razu boleśnie zranił sobie nogę, podarowano mu więc osła, aby mógł kontynuować swoje podróże. Przed wyruszeniem w kolejną drogę udał się ze swoim czworonożnym towarzyszem – Grisou do kowala w celu podkucia mu kopyt. Kiedy kowal podkuł osiołka, nie chciał go oddać, zanim nie otrzyma zapłaty. Święty Wincenty bardzo prosił rzemieślnika, aby te podkowy mu podarował, kowal był jednak nieugięty, nie chciał zrezygnować z wynagrodzenia. Jak mówi legenda, Święty przemówił do osiołka: „Mój biedny Grisou (…) została ci jedna rzecz do zrobienia: oddaj mu je i chodźmy stąd. A Grisou jakby zrozumiał, potrząsnął nogami, a właśnie założone podkowy, jedna po drugiej, cudownym sposobem spadły mu z kopyt”. Ten cud przekonał kowala o świętości klienta, pożałował swoich niecnych czynów z przeszłości i oczywiście ponownie podkuł zwierzę. Najważniejsze jednak w tym całym wydarzeniu jest to, że rzemieślnik nawrócił się i zmienił swoje dotychczasowe życie. 

cdn…