Pozytywne spojrzenie na osła. „Samotnik”

Pozytywne spojrzenie na osła. „Samotnik”

Monika Poniatowska

Po krytyce osła zostaną przedstawione również i pochlebne opinie na jego temat. Ten artykuł ma na celu ukazanie, że w szeroko pojętej kulturze istnieją także i obrazy osła stworzone przez jego sympatyków. Osiołek, to nie tylko juczne zwierze, bezmyślne i uparte. Niektórzy artyści widzą w nim kogoś, komu warto przyjrzeć się bliżej, kogoś  wyjątkowego, oryginalnego, ciekawego, bardzo potrzebnego i obdarzonego jeszcze wieloma pozytywnymi cechami. Ten paragraf przedstawi inne spojrzenie artystów na osła.

Wielokrotnie literatura pokazuje osiołka jako postać wyróżniającą się z tłumu, kogoś zamkniętego w sobie, tworzącego własny świat, stojącego w opozycji do otaczającej go rzeczywistości.

Osiołek Kłapouchy, bohater książki Kubuś Puchatek, nie pasuje do pozostałych bohaterów książki. Jak zauważa A. R. Merlose, ze wszystkich mieszkańców Stumilowego Lasu tylko dwie postacie mają swoje imiona własne i przydomki. Oprócz bohatera tutułowego jest nim oczywiście Osioł Kłapouchy o przydomku Poczciwy Bury Osioł. „Kłapouchy to KTOŚ. Przede wszystkim opacznie rozumiany”.

Inni mieszkańcy Stumilowego Lasu spędzają czas na zabawie, podczas gdy: „Poczciwy Bury Osioł Kłapouchy stał sobie samotnie w zaroślach ostu na skraju Lasu z łbem zwieszonym ku ziemi i rozmyślał o sprawach tego świata. Od czasu do czasu smętnie zapytywał siebie samego, <Dlaczego?>, to znowu, <Na co i po co?>, a czasem znów myślał <O tyle, o ile>”. Jak zauważa A. Melrose: „Kłapouchy myśli, roztrząsa, filozofuje”. Nie umie przez to znaleźć porozumienia z mieszkańcami Lasu. Skarży się: „Żadnej z nikim styczności, żadnej Wymiany Myśli, tylko <jak się masz>… Myślę, że taka rozmowa do niczego nie prowadzi”. Jest wyobcowany. Innym razem spotykamy osiołka jak stojącego nad brzegiem strumienia i mówiącego do siebie: „Imponujące – mówił – to jest właśnie to słowo – IMPONUJĄCE”. Ta scena została skontrastowana z zabawą i śmiechem innych zwierząt ze Stumilowego Lasu. 

Inne zdarzenie opisane w książce, to opis, gdy Kłapouchy wpatruje się w wodę. Słownik symboli przekonuje, że „woda zawiera nieskończoność możliwości, możliwość rozwoju, odrodzenia ducha i ciała” Nie możemy nie zauważyć, że osiołek zmienia się na kartach książki, choćby udoskonala swój styl wypowiedzi. Daje własne objaśnienia słów, tłumaczy je po swojemu. Gdy Kubuś Puchatek nie rozumie słowa „naiwność”, Kłapouchy „dostraja” definicję, podaje swój punkt widzenia: „to dobrotliwa niewinność” – tłumaczy. Można wysnuć wniosek, że posiadanie takiego przyjaciela jak Kłapouchy, to prawdziwy skarb, zawsze można liczyć na jego pomoc i opiekę. Troszczy się o słabszych, jako jedyny zachowuje zimną krew, gdy Tygrysek wszedł na wysokie drzewo i nie mógł zejść. Często też pyta się Prosiaczka, najmniejszego mieszkańca Stumilowego Lasu, o jego zdrowie. 

Właśnie czułe serce i przyjaźń są tymi cechami, które ceni sobie w osiołku Melrose, badacz bohaterów Kubusia Puchatka: „Kłapouchy jest bez dwóch zdań Miłym, Wrażliwym zwierzątkiem. Nie jak niektórzy. Najważniejsze są dla Niego: przyjaźń, braterstwo oraz wymiana Myśli.

Kłapouchy to także obrońca przyrody. Daje reprymendę tym, którzy niszczą zieleń: „Oset moi drodzy, nie ma żadnego pożytku z tego, kiedy się na nim siedzi. To odbiera mu życie. Pamiętajcie o tym wszyscy na przyszłość. I miejcie trochę Względów, trochę Troski o Innych. W tym cała rzecz”. Kłapouchy jest też jedyną postacią, która myśli o jutrze: „Nie zdziwiłbym się, gdyby jutro spadł porządny grad, gdyby się rozszalała zamieć i licho wie co. To, że dzisiaj jest ładna pogoda, to jeszcze nic nie znaczy (…) to jest zaledwie jakiś ślad pogody”. Inne zwierzęta nie zważają na to, co nastąpi, ale nie Kłapouchy.

Dla tego osiołka wiele ciepłych słów miał rysownik książki, E. Shepard: „Lubię Kłapouchego. Dla Kłapousia mam zawsze mnóstwo zrozumienia. Drogi Kłapouszek to wspaniały gość”.

Kłapouchy to postać wyimaginowana, nierzeczywista, ale osób z wrażliwością głównego bohatera Idioty Dostojewskiego możemy spotkać na codzień. Z osłem został utożsamiony książę Lew Myszkin, który jako młody chłopak zachorował na dolegliwość pokrewną epilepsji, po czym został odesłany do Szwajcarii na leczenie. Był sierotą, zaopiekował się nim pewien lekarz, który zapewnił mu mieszkanie i opiekę medyczną. Traktował go niemalże jak syna.  Po jego śmierci wrócił do Rosji, gdzie czekał na niego pokaźny spadek. Poznajemy księcia, gdy wraca po wielu latach do ojczyzny. W pociągu zapoznaje Rogożyna, który w przyszłości okaże się jego konkurentem o rękę wyjątkowo pięknej kobiety, Nastazji Filipownej.

Otoczenie określało księcia Myszkina jednym słowem – idiota. Na ten przydomek „zasłużył” sobie swoim oryginalnym sposobem bycia: był człowiekiem naiwnym, wierzył ludziom i im ufał. Usprawiedliwiał osoby potępione przez środowisko, co było odbierane jako dziecinna naiwność. Oto fragment, w którym książę opowiada o swoim spotkaniu z osłem  Szwajcarii: „Zbudziłem się zupełnie z mroku, pamiętam, wieczorem w Bazylei, przy wyjeździe do Szwajcarii zbudził mię krzyk osła na rynku miejskim. Osioł okropnie mię zdziwił i dlatego niezwykle mi się spodobał, a jednocześnie w głowie mojej wszystko jakby się rozjaśniło (…). Od tego czasu strasznie lubię osły. Mam do nich nawet dziwną sympatię. Zacząłem o nie wypytywać, gdyż przedtem ich nie widywałem, i natychmiast powziąłem przekonanie, że to niebywale pożyteczne zwierzę, pracowite, silne, cierpliwe, tanie, wytrzymałe i dzięki temu osłu cała Szwajcaria zaczęła mi się nagle podobać, tak iż przeszedł dotychczasowy smutek. (…) Osłów jestem gotów bronić, osioł to dobry i pożyteczny człowiek”. Bolewski interpretuje słowa Myszkina jako utożsamienie się z tym zwierzęciem. Zauważa, również, że chory bohater czuje powinowactwo ze zwierzęciem uchodzącym za symbol głupoty, i że dzięki niemu książę odnajduje swoje miejsce na ziemi. Ponadto Bolewski uważa, że Myszkin jest świadomy swojej odmienności, co wyraża się z greckim słowie idios, czyli odmienny, swoisty. Należy to jednak rozumieć jako oryginalność Myszkina, która pozwala mu „czuć więcej”, coś na kształt intuicji i szóstego zmysłu. Jest postacią obdarzoną porywczym charakterem, skoro wygłaszając swoje zdanie wpadał w swego rodzaju uniesienie i aż do utraty tchu bronił swoich racji.

Lew Myszkin jest bardzo często poniżany, ośmieszany, choć zdawano sobie sprawę z jego nieprzeciętnego umysłu. Mówiono o nim „Idiota”, ale wszystkich coś ciągnęło do jego osoby, chciano z nim przebywać, rozmawiać: „Wszyscy tu obecni, wszyscy bez wyjątku nie są warci pańskiego małego palca ani umysłu, ani serca. Pan jest uczciwszy od nich wszystkich, szlachetniejszy, lepszy, zacniejszy i mądrzejszy! Więc po co się pan upokarza i stawia siebie niżej od wszystkich? Dlaczego pan wszystko w sobie wykoślawił, dlaczego w panu nie ma dumy?” Jest to opinia Agłai, kobiety, która go kochała, ale i nie szczędziła szyderczych słów krytyki, które wielokrotnie poniżały księcia. Zawsze był skromny, mimo nieprzeciętnego,  otwartego umysłu. Potrafił zdecydowanie, oryginalnie i zarazem pięknie wypowiedzieć się na temat religii, Boga, pomóc osobie, która została wyklęta przez społeczeństwo, a także zainteresować swoją osobą dzieci. Bywał pokorny, ale w dyskusji niezmiernie uparty i nieustępliwy.

Powieść ma mnóstwo niuansów, aby je wychwycić, należałoby ją przeczytać wiele razy. Idiota Dostojewskiego, według Bolewskiego, zasługuje na tytuł poematu mistycznego. Badacz uważa, że Dostojewski, pisząc powieść, miał na celu przedstawienie człowieka pięknego. Czytając Idiotę, można ulec wrażeniu, że jest to swego rodzaju hagiografia świętego z temperamentem. Może nawet męczennika. Ta powieść jest idealną podstawą do pytań o zachowanie się ludzi w stosunku do wybitnych jednostek, do tego jak są one przyjmowane przez społeczność, jak wykorzystuje się ich wrażliwość i dobroć.  Dobrzy ludzie nie mają przyjaciół, ponieważ wszyscy ich wykorzystują. O tym właśnie przekonuje ta książka, a osioł jest bezcenną wskazówką do interpretacji postaci głównego bohatera.

Koniec powieści to gehenna dla księcia. Jego ukochana Nastazja ucieka od niego w dniu ślubu sprzed ołtarza i zostaje zabita przez Rogożyna, zazdrośnika poznanego w pociągu. Książę znowu wyjeżdża do Szwajcarii na leczenie. W czytelniku natomiast powstaje nadzieja, że znowu spotka osiołka i że jego widok pocieszy „Idiotę”. 

Inny „osioł – samotnik”, i do tego „niepoprawny pesymista” to Benjamin. Jest jednym z najbardziej charakterystycznych zwierząt Folwarku Zwierzęcego Georga Orwella. Pokazuje świat, który staje się satyrą rewolucji rosyjskiej i systemu, jaki po niej zapanował. „Chciałem wyrazić w niej (powieści) myśl, iż ów szczególny rodzaj rewolucji może doprowadzić jedynie do zmiany władców”. Władcami stają się świnie i knury, natomiast ludem staje się reszta inwentarza, miedzy innymi i osioł Benjamin. Co możemy powiedzieć o ośle z Folwarku?

Jest wyjątkowy: „Był on najstarszym zwierzęciem w gospodarstwie i miał najcięższy charakter. Rzadko się odzywał (…). Tylko on nigdy się nie śmiał. Gdy inne zwierzęta pytały go o powód, odpowiadał, że nie widzi nic godnego uśmiechu”.

Po wypędzeniu właściciela z farmy, wszystkie zwierzęta ogarnęła euforia, cieszyły się, że pozbyły się „darmozjadów”, czyli ludzi – gospodarzy. A co na to powie osioł Benjamin? „Stary osioł (…) nie zmienił się ani trochę od powstania. Wykonywał swoją pracę tak samo i z takim samym uporem jak za czasów Jonesa (wygnanego właściciela); nigdy się nie lenił, ale nigdy też nie podejmował dodatkowych zajęć. Nagabywany o powstanie nabierał wody w usta. Na pytanie, czy obecnie, gdy Jones został wypędzony, czuje się bardziej szczęśliwy odpowiedział tylko tyle: <Osły mają długie życie. Żadne z was nigdy nie widziało martwego osła.> i zwierzęta musiały się zadowolić tą wieloznaczną wypowiedzią”. Inne zwierzęta nie zrozumiały co „kłapouch” miał na myśli, odeszły zostawiając go samego.

Jako jedno z niewielu zwierząt na farmie nauczył się czytać. Tę umiejętność poza nim posiadały tylko świnie i koza Muriel: „Benjamin czytał tak dobrze jak świnie, nigdy jednak nie korzystał ze swoich umiejętności. Jak twierdził, przez całe życie nie spotkał niczego, co byłoby warte przeczytania”. Gdy zachorował najlepszy przyjaciel Benjamina – koń Boxer, świnie zaanonsowały zwierzętom, że zabiorą konia do szpitala. Gdy tylko Boxer został przetransportowany do furgonetki, Benjamin zaczął krzyczeć: „Głupcy, głupcy (…) Czy nie widzicie co jest napisane na tym wozie? (…) Alfred Simmonds. Ubój koni i wytwarzanie kleju kostnego (…) Czy nie rozumiecie co to znaczy? Boxera zabierają do końskiej jatki!”. Tego napisu, wolałby chyba nie rozumieć. Oczywiście świnie przekonywały, że owa furgonetka była tylko wypożyczona, aby przewieźć chorego do szpitala. Jednak osioł w to nie uwierzył: „Minęły lata (…) Jedynie stary Benjamin niewiele się zmienił, nieco tylko posiwiał na pysku: ponadto od śmierci Boxera zrobił się jeszcze bardziej ponury i małomówny”

Należało by jeszcze zadać pytanie, jak Benjamin ustosunkowywał się do nowego systemu na folwarku? Gdy dwie świnie walczyły o przywództwo – Snowball i Napoleon „tylko Benjamin nie wypowiedział się po żadnej ze stron. Nie wierzył ani w to, że żywności będzie w bród, ani w to, że dzięki wiatrakowi zwierzętom będzie lżej. Z wiatrakiem, czy bez wiatraka, filozofował, życie pójdzie tak, jak szło zawsze, to znaczy kiepsko”.

Zwierzęta z tego wyjątkowego folwarku miały wypisane na ścianie stodoły swoje „przykazania”. Gdy z czasem świnie zaczęły coś „poprawiać”, tylko Benjamin to spostrzegł: „Żadne zwierzę nie rozumiało ani w ząb, co to wszystko znaczy; żadne, wyjąwszy starego Benjamina, który ze zrozumieniem kiwał pyskiem, a choć wydawało się, że wie – milczał”.

Jak przekonuje dr Maria Kaniewska, powieść Orwella jest satyrą, a świat w niej przedstawiony zostaje ośmieszony i zanegowany. Za pomocą zwierząt Orwell przedstawił różne typy ludzkiej osobowości i ich postawy wobec nowego systemu. Benjamin rozumiał więcej niż inne zwierzęta, ponieważ potrafił czytać, a także miał więcej życiowego doświadczenia z racji dojrzałego wieku. Mimo starości dożył końca powieści, która urywa się w momencie, gdy świnie bratają się z właścicielami sąsiednich farm i zaczynają zachowywać się jak ludzie, mimo że było to sprzeczne z zasadami jakie ustaliły na samym początku. 

Ostatnia wzmianka o Benjaminie pojawia się w kontekście wspomnień. Inne zwierzęta puściły w niepamięć czasy sprzed świńskiego panowania: „Tylko stary Benjamin twierdził, że pamięta każdy szczegół swojego długiego życia oraz że nigdy nie było dużo lepiej czy też dużo gorzej; jest to niemożliwe, albowiem – jak dowodził osioł – głód, niedostatek i rozczarowania stanowią niezmienne prawo życia”.

Benjamin wyróżnia się z tłumu zwierząt, a ma to swoje odbicie w sformułowaniach „tylko stary osioł” lub „jedynie Benjamin”. Orwell podkreśla, że osioł ma swoje zdanie, że zachowuje się inaczej niż reszta zwierząt, przewyższa je swoją mądrością, doświadczeniem życiowym. Ma także wyraźnie zaakcentowany charakter, osobowość, zarówno wady, jak i zalety.

cdn…